Chrzest Filipa

31 lipca 2010, 1:40 pm

MOJE AKWARIUM

Moja przygoda z akwarystyką rozpoczęła się jeszcze w szkole podstawowej, 20 lat temu. Zaczęło się od małego 20 litrowego akwarium z filtrem wewnętrznym gąbkowym, własnoręcznie wykonanym oświetleniem, delikatnymi szklanymi rurkami do powietrza i z niesamowicie głośnym „brzęczykiem” – papką napowietrzającą firmy Skalar. W nim przewijały się głównie gupiki, mieczyki, danio, molinezje, skalary i oczywiście glonojad. W tamtych czasach trudno było kupić cokolwiek.Przez kilka lat uczyłem się podstaw akwarystyki od mojego taty; karmienie żywym pokarmem (tubifex), łowieniem dafni, hodowlą wiecznie rozmnażających się gupików (wykonywanie kotników z plastikowych pojemników po kosmetykach z Pewex’u) oraz czyszczenie szyb z glonów za pomocą żyletki z maszynki do golenia mojego taty.
Potem było długo, długo nic, aż w końcu po ukończeniu szkoły średniej kolega z pracy ponownie obudził we mnie ducha akwarystyki. Dzięki Ci Sławek! Akwarium miało już 120 L. i znajdowały się z w nim pyszczaki, dużo pyszczaków i jeden duży glonojad. Jednak po niespełna 2 latach musiałem wszystko sprzedać z powodu zmiany miejsca zamieszkania. Dopiero w nowym mieszkaniu mogłem sobie pozwolić na zupełnie nowe akwarium. Właśnie wtedy zainteresowałem się Arowaną. Po raz kolejny odbyłem rozmowę z moim guru w sprawach akwarystycznych i po długich namysłach mój wybór padł właśnie na Arowanę. Do dzisiaj dnia nie żałuje tej decyzji, i chyba już na zawsze ta ryba postanie moją ulubioną.

Zanim opiszę, jakie akwarium sobie sprawiłem, warto wspomnieć, że miejsce na nie było przygotowywane dużo wcześniej, jeszcze przed wprowadzeniem. Panowie budowlańcy w trakcie prac wykończeniowych za małą „łapówkę” przebudowali mi jedną ze ścian mieszkania. Wycięli otwór i wybudowali murek. Tak naprawdę, wygląda to jak murowany stół zespolony ze ścianą ze szklanymi drzwiczkami. Zdjęcie lepiej pokaże co mam na myśli. Na wierzch poszła 0,5 cm plexi, aby być pewnym co do idealnej płaszczyzny i 0,5 cm gąbka wycięta z karimaty.
Akwarium ma pojemność 240 L. Wymiary 120x40x50cm. Teraz wiem, że takie akwarium jest stanowczo za małe dla dorosłej Arowany. Na dnie kilkadziesiąt milimetrów średnio grubego żwiru, którego kilkakrotnie porządnie przepłukałem aż do uzyskania czystej wody. Następnie go wyparzyłem i zanim wsypałem do akwarium pozwoliłem mu „wystygnąć”. Na żwir położyłem jeden duży korzeń oraz kilka sporych kamieni. Korzeń niestety za nic nie chciał „utonąć” i zmuszony byłem wykonać specjalne uchwyty z plexi, które następnie przykleiłem do podłoża akwarium w ściśle określonych miejscach. Z uwagi na to że akwarium będzie stało „w ścianie” musiałem tą cześć akwarium będącą we wnęce ściany, od górnej strony zabezpieczyć szkłem. Woda wtedy nie będzie miała możliwości zawilgocenia ściany. Z powodu specyficznego ustawienia zbiornika, modyfikacji ulęgła również pokrywa Juvel’a - musiałem ją trochę skrócić.
Po przewierceniu dziur w korzeniu, w celu przymocowania do wcześniej wspomnianych uchwytów, nalałem wodę. Ustawiłem odpowiednio kamienie i uruchomiłem system filtrujący. Pierwszy to filtr biologiczny zewnętrzny kubełkowy Eheima Proffessional 2224, moc 8W, wydajność 700 l/h, poj.max.akw. 250L. Drugi to mechaniczny, wewnętrzny firmy Fluval 3 Plus, przepływ 700l/h, moc 6W, poj.max.akw. 130L, oraz grzałka z termostatem firmy Tetra. Tej samej firmy używam uzdatniacza - Aqua Safe i odżywka dla roślinek. Aby być pewnym, jakie inne preparaty być może będą nam potrzebne, najlepiej zrobić dokładny test wody. Zbadać należy pH, GH, KH, NO2, NO3. Tetra i JBL ma bardzo wygodne testy paskowe, (5 w 1), które może nie są super dokładne, ale pozwolą nam poznać ogólny stan wody w akwarium.
Po kilku dniach włożyłem prawdziwe rośliny, choć bardzo długo zastanawiałem się nad sztucznymi. Aniubiasy oczywiście poszły na korzeń (przymocowałem je za pomoca gumki), Żabieńce umieściłem w żwirze i obłożyłem kamieniami. Po kilkunastu dniach korzenie Aniubiasów zdażyły już wrosnać w dekorację i spokojnie mogłem usunąć (przeciąć) gumkę.

Teraz spokojnie udałem się na „polowanie” mojej Srebrnej Arowany. Niewiele sklepów, (mimo że w Warszawie) posiada w swojej ofercie tego typu ryby. Ale te największe, nawet jeśli nie maja to mogą spokojnie zamówić. Moja kosztowała 120 zł i była naprawdę młodą sztuką. Właśnie na takiej mi zależało. Bardzo uważanie się jej przyglądałem, aby upewnić się ze nie ma ona „wad konstrukcyjnych” – nienaruszone, tej samej długości wąsy, niezniszczone łuski oraz nieprzerwane płetwy. Zapakowano mi ja do dużej plastikowej torebki, i w takiej postaci położyłem ja na taflę wody mojego akwarium w celu wyrównania temperatury. Po kilkunastu minutach rozwiązałem torebkę i pozwoliłem jej na swobodne, bez stresowe wpłynięcie do nowego domku. Zadomowiła się stosunkowo szybko. Niemalże od razu pływała dumne po całym akwarium. Aby stres był mniejszy wyłączyłem silniejsza świetlówkę oraz dałem jej troszeczkę granulatu firmy Hikari Tropical Food Sticks (granulaty tylko dla Arowan). Polecam je bardzo, dzięki właśnie tym granulatom płetwy uzyskały przepiękny odcień koloru czerwonego.

PS: Akwarium opisane powyżej (w PL) miałem 20 miesięcy. Arowanę sprzedałem pod koniec listopada 2005 roku w zaprzyjaźnionym sklepie (udało mi się nawet trochę na niej zarobić). Akwarium czeka na nowego właściciela. Teraz mieszkając w Stanach Zjednoczonych jestem w trakcie kompletowania nowego zbiornika. Już nie mogę się doczekać, kiedy nowe akwarium zaleję wodą i wpuszczę do niego młodą Arowanę. Oczywiście pełny opis wraz ze zdjęciami znajdzie się na Tej strone.
Zaloguj się | Zarejestruj się | Przypomnienie hasła Prawa | Web Info | Kontakt
US (NY) 4 września 2010, 1:20 pm PL 4 września 2010, 8:20 pm